http://bajery.net/cursors/hello_kitty2.gif

czwartek, 30 stycznia 2014

ludzie serca

My jutro do Szczecina na kolejne immunoglobuliny , u nas sypie śnieg i jest potwornie zimno , aż z domu nie chce się ruszać . Jutro jedziemy tradycyjnie o 6 rano i wrócimy o 21 .00 . Nie wiem jak dojedziemy , Jak zwykle zmarzniemy . Kurczę  biedna minulka w taka pogodę musze ciągnąć ją autobusami   jak sobie pomyśle aż mnie trzepie brrrrr

sobota, 25 stycznia 2014

ludzie serca

U nas jest poprawa nieduża ale jest trochę się tętnica poszerzyła  . Wizyta w szpitalu nam się przedłużyła ponieważ , Irminka ma zapalenie ucha i wieczorem zaczęła zwracać . Jesteśmy na antybiotyku . Zabiegu nie będzie teraz czekamy na ustalenie nowego terminu ponieważ by jej nie znieczulili. Malutka ma pojedyncze skurcze , trochę się zmartwiłam jak to przeczytałam ,ale jej lekarz mówi , że jak na te wadę i tak jest dobrze . Na razie zostawi to tak jak jest kolejna wizyta echo za pól roku .

środa, 22 stycznia 2014

ludzie serca

My już jutro do szpitala , na dworze potwornie zimno . Rano musze obudzić Irminkę o 4 rano , żeby mogła usnąć na echo. I na dodatek jedziemy na głodniała , w szpitalu mamy być na 8.00 . Wychodzimy z domu na autobus już o 6.00 . Nie lubię zimy i takich wyjazdów kiedy jest potwornie zimno , i dziecko siedząc w wózku marznie na przestanku , ale jak zwykle damy rade .  Pogoda nie należy do najlepszych , ale musimy jechać . Wrócimy w piątek, sobota w domu, w niedziele spowrotem do szpitala do Szczecina na operację usuwania migdała i wstawienia drenu ze szpulka do ucha . Następnie zejdziemy na hematologie aby podać Immunoglobuliny i będzie konsultacją gastrologa , ponieważ musimy znaleźć przyczynę Irminki problemów z jedzeniem .   Tak wiec ze Szczecina nie wiem kiedy wrócimy , albo 31  lub dopiero w lutym początek lutego w  zależności czy wszystko pójdzie bez powikłań . Mam nadzieję , że będziecie trzymać kochane dziewczyny kciuki za naszą dzielną dziewczynkę .Ja jakoś ostatnio nie tryskam optymizmem , jestem potwornie smutną . Ta pogoda chyba tak działa na mnie . Do usłyszenia.

poniedziałek, 13 stycznia 2014

ludzie serca

Dzisiaj przyszedł Irminki sprzęt mata do masarzu i kilka innych rzeczy .Wypróbowaliśmy już i nasza Irminka bardzo chętnie się masuje .

piątek, 10 stycznia 2014

LUDZIE SERCA

  • Offline Offline
  • Wiadomości: 526
    • Odp: Luźne rozmowy
      « Odpowiedź #280 : Styczeń 13, 2014, 16:58:16 »
        1)Jaka była Twoja pierwsza reakcja na wiadomość o chorobie córeczki?

        Nigdy bym nie przypuszczała , że tak się potoczy nasza historia i jak domek z kart zostanie zburzone nasze szczęście, Pani doktor
        poinformowała mnie ,ze córka ma zarośnięty odbyt . Do końca ciężko było mi w to uwierzyć
        jak to??? przecież urodziłam zdrowa córkę? !.Stałam dłuższą chwile w bezruchu , nie
        wiedziałam co mam zrobić .W głowie miałam masę pytań na ,które nie znajdowałam odpowiedzi .
        Łzy jak grochy spływały po moich policzkach ,a w głowie kłębiły się setki myśli.
        Nie docierało do mnie , że moje życie się zmieni na zawsze i ulegnie ogromnym przemianom
        .Czułam się taka mała wobec problemów ,które mnie spotkały.
        Serce pękało na wszystkie strony a ja chciałam wyć z rozpaczy.
        Oderwana od dziecka siedziałam zapłakana na korytarzu oddziału i próbowałam zebrać myśli , wszystko jakoś ułożyć w głowie .
        Życie jest przewrotne i nie zdajemy sobie sprawy jak wszystko może szybko się zmienić .

        2)Jak Twój synek, Igor radzi sobie z chorobami siostrzyczki? Czy chętnie się z nią bawi? Czy jest wyrozumiały wobec niej?

        Pierwszą reakcja na siostrę był płacz, synek nie wiedział co się dzieje .Wytłumaczyłam mu , ze dzidzia będzie z nami mieszkać i że to jego siostra .
        Z każdym dniem pokochiwał ja coraz bardziej , pamiętam jak pierwszy raz dał jej buziaka , pomału oswoił się z sytuacją .
        Od początku tłumaczyliśmy mu , że jest chora , że ma jelito na ieszku i chora dupke .Doszliśmy do momentu kiedy mój synek pomagał
        przy zmianie woreczków stomilijnych u Irminki .Przynosił wszystko co potrzebne i trzymał jej nóżki kiedy ja zmieniałam woreczki .Jestem potwornie dumna
        , ze tak bardzo kocha swoją siostrę , mówi , że jest to mały tupciuś .

        3). Skąd czerpiesz siłę do codziennej walki z chorobą Irminki?

        Człowiek z czasem musi oswoić się z sytuacja .Jestem tego zdania , że siła przychodzi sama .Przy odpowiednim wsparciu można przejść przez
        najwyższe szczyty.   i więcej przechodzi tym bardziej robi się silniejszy , życie jest trudne .Zycie potrafi dać nam solidnego kopa ,ale trzeba się podnieść
        i pokazać jak jesteśmy silni i pełnowartościowi , podnieść głowę do góry i powiedzieć ,,dam rade'' .Codziennie przed lustrem trzeba stanąć i powiedzieć
        sobie jestem silna .Siła jest w nas tylko trzeba ją pokazać w odpowiednim momencie.



        4) Czy odczuwasz wystarczające wsparcie ze strony bliskich osób?

        Tak moi bliscy są znami od początku cały czas nam dopingują , wspierają nas w tych trudnych chwilach , szukamy czasem wspólnego rozwiązania dla
        danej sytuacji .Ważne jest dla mnie ,że jesteśmy wszyscy razem , że sie nawzajem wspieramy .

        5) 5. Jakie momenty są dla Ciebie najtrudniejsze?

        Miałam być młodą witająca swoje dziecko mamą ,cieszącą się , że jest obok .Tym czasem było mi przykro

        że moje dziecko cierpi a radość została zastąpiona przez troskę i żal. Jest duzo taki momentów .

        Nie wiedziałam jak będzie wyglądało życie mojej córeczki .

        Miałam w głowie jedna wielką pustkę znak zapytania jedna wielka niewiadoma

        Przed oczami miałam strach ,który siedział we mnie i nie chciał opuścić mojego drżącego ciała

        Chciałam wykrzyczeć całemu światu , jak jest mi żle.
        Widok dziecka pod respiratorem nie jest miły ,kiedy maszyna oddycha za dziecko (operacja serca)
        Kiedy nie można wbić werflonu i udaje się za piątym razem
        Kiedy jedziemy na zabieg i zabieg się nie udaje tak było w przypadku zabiegu balonoplastyki serca .
        Kiedy dziecko łapie ciągłe infekcje i zapalenia ucha i przez dwa lata jest na antybiotyku.
        Nadzieją jest jedną z rzeczy , która nas utrzymuje .Trzeba mieć nadzieje , że będzie lepiej ponieważ nadzieja umiera ostatnia .

        6) Jakie momenty podczas walki z chorobą wspominasz jako najszczęśliwsze?

        Są tez piękne momenty ze szpitala kiedy lekarz wychodzi z uśmiechem na buzi i mówi , że operacja jest udana .
        Tego uśmiechu nie zapomnę do końca życia .Radość jaka nam wtedy towarzyszyła jest nie do opisania .
        Uśmiech mojej córki , pierwsze słowo mama , pierwsze momenty kiedy zaczęła raczkować , chodzić kiedy brat jej prowadzał ja
        i mówił , że nauczy ja chodzić , wszystkie wizyty klauna na oddziałach ,wszystkie powroty do domu kiedy mogłam być spokojna , że jej nic nie grozi .
        Dla takich momentów warto , żyć wtedy przekonuje się , że warto walczyć nawet jeśli by miała być ta walka przegrana . Trzeba wałczyć do samego końca .
        Dziś jest więcej takich dobrych momentów Irminka biega jest uśmiechnięta a ja z uśmiechem patrzę jak się wspaniale rozwija .Mimo , że nie mówi
        i ma opóźnienie psychoruchowe to w niczym nam to nie przeszkadza. Świetnie się rozumiemy i jej potrzeby .Staramy się wychowywać ja jak by była zdrowa .

        7)Czy łatwo było zorganizować Ci tak rytm dnia, aby móc w pełni zaspokoić potrzeby Irminki?

        W tej całej gonitwie za zdrowiem Irminki na szczęście się jeszcze nie zgubiłam choć o krok brakuje żebym się pogubiła
        Wiele osób z rodziny , znajomych zadają mi pytanie czy ja się jeszcze nie zgubiłam. ????? odpowiadam ,że nie
        Wpadłyśmy w taki regularny rytm ,że nie brakuje nam czasu na to co najważniejsze , mamy tak już wszystko rozplanowane ,że nie brakuje nam czasu.
        Pomagają rodzice wiec mamy pomoc na codzien , kiedy ja z Irminka wyjeżdżam dziadki zostają z synkiem .Ja w tedy jestem z nimi na telefonie .

        8) Podejmujesz wiele starań, aby zdobyć fundusze na leczenie Irminki. Skąd czerpiesz pomysły na akcje, które organizujesz?
        Ciągle myślę co bym mogła zrobić , żeby jej pomóc . Pomysły przychodzą same , od znajomych
        Myślę , że każdy rodzic na moim miejscu zrobiłby podobnie walczył w bitwie .
        Czasami się czuje jak na wojnie człowiek walczy o życie i zdrowie dziecka . Jak każdy z nas uczę się tez na błędach i niepowodzeniach ,
        nie zawsze jest wszystko idealnie . Ale staram się podnosić sobie poprzeczkę i trwać do końca . Jestem osoba z upartym charakterem ,
        dokładnie jak moja córka jak się na coś uprze nie ma zmiłuj .Staram się realizować plan jaki sobie ułożyłam i trzymać się jego .

        9)Czy masz kontakt z innymi rodzicami chorych dzieci? Czy wspieracie się wzajemnie?

        Tak jestem zdania , że trzeba sobie pomagać , rodzice dzieci niepełnosprawnych musza być dla siebie .Irminka ma założony pokoik na forum ludzie serca
        gdzie się nawzajem wspieramy i udzielamy sobie porad . Jeśli mam jakieś adresy darczyńców przesyłam dalej by mogły inne dzieci mieć szanse na dalsze leczenie
        lubię dzielić się z innymi cząstka siebie dlatego powstaje nowy blog dla Irminki , który będzie prowadzony w postaci pamiętnika z życia Irminki chciałabym
        wyrzucić z siebie wszystkie wspomnienia .Podzielić się doświadczeniami i być również wsparciem dla innych rodziców , którzy mam nadzieje , że
        przeczytają nasz pamiętnik

        10)Jakie są Twoje oczekiwania względem przyszłości Irminki?

        Najważniejsze jest dla mnie , żeby tak dalej dzielnie znosiła leczenie .Mam nadzieje , ze wyrosnie na piekna modrą kobietę która będzie tętniła uśmiechem .
        Chciałabym , żeby była jeszcze bardziej samodzielna .Cieszy mnie to , moja mała nieporadna dziewczynka umie pokazać swój charakter , temperament ,
        zasygnalizować swoje potrzeby . Na dzień dzisiejszy jestem z niej dumna i oby tak dalej szła do przodu .Jest cudowna dużo rozumie i najważniejsze nie widać
        po niej choroby .:) Mamy wspaniałych lekarzy ,którzy trzymają ja pod swoimi skrzydłami .Wiem , ze zawsze mogę się zwrócić z rada i pomocą . Chciałabym z
        całego serca podziękować lekarzom za pomoc, wsparcie i opiekę dzięki nim moją córka jest uśmiechnięta i oby zawsze tak było by Irminki uśmiech nigdy nie schodził z
        jej malutkiej drobnej buzi .

        11)Czy jest coś co chciałabyś przekazać rodzicom, którym niedawno urodziło się chore dziecko?

        Kiedy rodzi się chore dziecko świat się przewraca do góry nogami , często nie wiemy co zrobić? jak się zachować ? do kogo się udać ?
        Sama prze to przeszłam ale doświadczenia nauczyły mnie jednego im więcej walczę tym jestem silniejsza .Na początku choroby zawsze jest ciężko ,ale nie
        poddawajmy się walczmy a będziemy silniejsi .Dzisiaj to wiem ważne jest , żeby zachować spokój w tych trudnych chwilach choć to nie łatwe ,ale dziecko
        wyczuwa strach . Trzeba zawsze wierzyć i mieć nadzieje to bardzo ważny czynnik przy leczeniu chorego dziecka I dużo miłości trzeba okazywać a reszta
        już będzie łatwiejsza .dziękuje

        środa, 8 stycznia 2014

        ludzie serca

        Właśnie zabieram się za sortowanie adresów , ponieważ niedługo będę chciała wysłać kolejne apele Irminki . Niestety nie mamy znaczków ,zawsze jest tak , że wysyłam po parę sztuk ponieważ wysłać 300 lub 200 apeli za jednym razem niestety nie daje rady .W nocy Irminka kaszlała nadal leki ,psikadła do gardła i kaszel pojawia się tylko w nocy w trakcie snu  . Irminkę wczoraj znowu zebrało na wymioty ,ale nie zwróciła tylko jej się mocno i głośno odbiło ,cały czas się kręciła .Podłączyłam jej pulsoksymetr i zauważyłam , że jak kaszle jej praca serca bardzo zwalnia .Zadzwoniłam dzisiaj do lekarza pytać czy ma tak być ,ale nie tylko podczas kaszlu tak się dzieje. Ale wytłumaczył mi , że nic się nie dzieje ,ale bezdechów nie ma wiec nie ma chyba się co martwić .Zaraz robaki położę i zabieram się do pracy .Również poprosiłam panią neurolog o zaświadczenie od neurologa na wszelki wypadek do zabiegu  wolę mieć .    

        piątek, 3 stycznia 2014

        ludzie serca

        Witam , wczoraj późno wróciłyśmy więc nie miałam czasu napisać . Droga na do Szczecina minęła spokojnie  . Pobyt w szpitalu troszkę mniej spokojnie a wręcz koszmarnie .Irmince pielęgniarki nie mogły wbić werflonu dlatego , że małej pękają żyły i udało się wbić za 5 razem .Irminka przeszła prawdziwe katusze , nie miałyśmy siły jej z pielęgniarką trzymać bo bardzo się wyrywała .Mamy też termin zabiegu ucha , mamy się wstawić 26 w niedziele a w poniedziałek będzie wykonany zabieg .23 idziemy na echo serca a 31 wracamy do szczecina na immunoglobuliny .Tak wiec od polowy Stycznia ciągle będziemy w szpitalu  .

        środa, 1 stycznia 2014

        ludzie serca

        U nas minął sylwester bardzo szybko , nie dotrwaliśmy do 12 .00 i zasnęłyśmy z Irminką  ;D .Irminka wczoraj zwróciła , ale nic strasznego postanowiłam ja poobserwować ,ale nic złego się na szczęście nie dzieje poza odrywającym się kaszlem. Irminka nadal dostaje leki , jutro poproszę , żeby obejrzeli lekarze gardełko tyciusia a teraz pomału szykujemy się na wyjazd do Szczecina .Rano pobudka o 4.00 lubię mieć wszystko dopięte na ostatni guzik . Rano przed wyjazdem zawsze sprawdzam czy wszystko wzięliśmy. Jutro będziemy bardzo późno w domu  po 21.00 .Rano wyjeżdżamy z domu już po 6.00 a z Wałcza pksem 6.55 .Czeka nas mecząca droga ,ale cieszę się , że młoda leczenie znosi dość dobrze . A wiec komu w drogę temu czas  do zobaczenia kochani niebawem się