http://bajery.net/cursors/hello_kitty2.gif

czwartek, 1 maja 2014

ludzie serca

  • Offline Offline
  • Wiadomości: 526
    • Odp: Luźne rozmowy
      « Odpowiedź #280 : Styczeń 13, 2014, 16:58:16 »
        1)Jaka była Twoja pierwsza reakcja na wiadomość o chorobie córeczki?

        Nigdy bym nie przypuszczała , że tak się potoczy nasza historia i jak domek z kart zostanie zburzone nasze szczęście, Pani doktor
        poinformowała mnie ,ze córka ma zarośnięty odbyt . Do końca ciężko było mi w to uwierzyć
        jak to??? przecież urodziłam zdrowa córkę? !.Stałam dłuższą chwile w bezruchu , nie
        wiedziałam co mam zrobić .W głowie miałam masę pytań na ,które nie znajdowałam odpowiedzi .
        Łzy jak grochy spływały po moich policzkach ,a w głowie kłębiły się setki myśli.
        Nie docierało do mnie , że moje życie się zmieni na zawsze i ulegnie ogromnym przemianom
        .Czułam się taka mała wobec problemów ,które mnie spotkały.
        Serce pękało na wszystkie strony a ja chciałam wyć z rozpaczy.
        Oderwana od dziecka siedziałam zapłakana na korytarzu oddziału i próbowałam zebrać myśli , wszystko jakoś ułożyć w głowie .
        Życie jest przewrotne i nie zdajemy sobie sprawy jak wszystko może szybko się zmienić .

        2)Jak Twój synek, Igor radzi sobie z chorobami siostrzyczki? Czy chętnie się z nią bawi? Czy jest wyrozumiały wobec niej?

        Pierwszą reakcja na siostrę był płacz, synek nie wiedział co się dzieje .Wytłumaczyłam mu , ze dzidzia będzie z nami mieszkać i że to jego siostra .
        Z każdym dniem pokochiwał ja coraz bardziej , pamiętam jak pierwszy raz dał jej buziaka , pomału oswoił się z sytuacją .
        Od początku tłumaczyliśmy mu , że jest chora , że ma jelito na ieszku i chora dupke .Doszliśmy do momentu kiedy mój synek pomagał
        przy zmianie woreczków stomilijnych u Irminki .Przynosił wszystko co potrzebne i trzymał jej nóżki kiedy ja zmieniałam woreczki .Jestem potwornie dumna
        , ze tak bardzo kocha swoją siostrę , mówi , że jest to mały tupciuś .

        3). Skąd czerpiesz siłę do codziennej walki z chorobą Irminki?

        Człowiek z czasem musi oswoić się z sytuacja .Jestem tego zdania , że siła przychodzi sama .Przy odpowiednim wsparciu można przejść przez
        najwyższe szczyty.   i więcej przechodzi tym bardziej robi się silniejszy , życie jest trudne .Zycie potrafi dać nam solidnego kopa ,ale trzeba się podnieść
        i pokazać jak jesteśmy silni i pełnowartościowi , podnieść głowę do góry i powiedzieć ,,dam rade'' .Codziennie przed lustrem trzeba stanąć i powiedzieć
        sobie jestem silna .Siła jest w nas tylko trzeba ją pokazać w odpowiednim momencie.



        4) Czy odczuwasz wystarczające wsparcie ze strony bliskich osób?

        Tak moi bliscy są znami od początku cały czas nam dopingują , wspierają nas w tych trudnych chwilach , szukamy czasem wspólnego rozwiązania dla
        danej sytuacji .Ważne jest dla mnie ,że jesteśmy wszyscy razem , że sie nawzajem wspieramy .

        5) 5. Jakie momenty są dla Ciebie najtrudniejsze?

        Miałam być młodą witająca swoje dziecko mamą ,cieszącą się , że jest obok .Tym czasem było mi przykro

        że moje dziecko cierpi a radość została zastąpiona przez troskę i żal. Jest duzo taki momentów .

        Nie wiedziałam jak będzie wyglądało życie mojej córeczki .

        Miałam w głowie jedna wielką pustkę znak zapytania jedna wielka niewiadoma

        Przed oczami miałam strach ,który siedział we mnie i nie chciał opuścić mojego drżącego ciała

        Chciałam wykrzyczeć całemu światu , jak jest mi żle.
        Widok dziecka pod respiratorem nie jest miły ,kiedy maszyna oddycha za dziecko (operacja serca)
        Kiedy nie można wbić werflonu i udaje się za piątym razem
        Kiedy jedziemy na zabieg i zabieg się nie udaje tak było w przypadku zabiegu balonoplastyki serca .
        Kiedy dziecko łapie ciągłe infekcje i zapalenia ucha i przez dwa lata jest na antybiotyku.
        Nadzieją jest jedną z rzeczy , która nas utrzymuje .Trzeba mieć nadzieje , że będzie lepiej ponieważ nadzieja umiera ostatnia .

        6) Jakie momenty podczas walki z chorobą wspominasz jako najszczęśliwsze?

        Są tez piękne momenty ze szpitala kiedy lekarz wychodzi z uśmiechem na buzi i mówi , że operacja jest udana .
        Tego uśmiechu nie zapomnę do końca życia .Radość jaka nam wtedy towarzyszyła jest nie do opisania .
        Uśmiech mojej córki , pierwsze słowo mama , pierwsze momenty kiedy zaczęła raczkować , chodzić kiedy brat jej prowadzał ja
        i mówił , że nauczy ja chodzić , wszystkie wizyty klauna na oddziałach ,wszystkie powroty do domu kiedy mogłam być spokojna , że jej nic nie grozi .
        Dla takich momentów warto , żyć wtedy przekonuje się , że warto walczyć nawet jeśli by miała być ta walka przegrana . Trzeba wałczyć do samego końca .
        Dziś jest więcej takich dobrych momentów Irminka biega jest uśmiechnięta a ja z uśmiechem patrzę jak się wspaniale rozwija .Mimo , że nie mówi
        i ma opóźnienie psychoruchowe to w niczym nam to nie przeszkadza. Świetnie się rozumiemy i jej potrzeby .Staramy się wychowywać ja jak by była zdrowa .

        7)Czy łatwo było zorganizować Ci tak rytm dnia, aby móc w pełni zaspokoić potrzeby Irminki?

        W tej całej gonitwie za zdrowiem Irminki na szczęście się jeszcze nie zgubiłam choć o krok brakuje żebym się pogubiła
        Wiele osób z rodziny , znajomych zadają mi pytanie czy ja się jeszcze nie zgubiłam. ????? odpowiadam ,że nie
        Wpadłyśmy w taki regularny rytm ,że nie brakuje nam czasu na to co najważniejsze , mamy tak już wszystko rozplanowane ,że nie brakuje nam czasu.
        Pomagają rodzice wiec mamy pomoc na codzien , kiedy ja z Irminka wyjeżdżam dziadki zostają z synkiem .Ja w tedy jestem z nimi na telefonie .

        8) Podejmujesz wiele starań, aby zdobyć fundusze na leczenie Irminki. Skąd czerpiesz pomysły na akcje, które organizujesz?
        Ciągle myślę co bym mogła zrobić , żeby jej pomóc . Pomysły przychodzą same , od znajomych
        Myślę , że każdy rodzic na moim miejscu zrobiłby podobnie walczył w bitwie .
        Czasami się czuje jak na wojnie człowiek walczy o życie i zdrowie dziecka . Jak każdy z nas uczę się tez na błędach i niepowodzeniach ,
        nie zawsze jest wszystko idealnie . Ale staram się podnosić sobie poprzeczkę i trwać do końca . Jestem osoba z upartym charakterem ,
        dokładnie jak moja córka jak się na coś uprze nie ma zmiłuj .Staram się realizować plan jaki sobie ułożyłam i trzymać się jego .

        9)Czy masz kontakt z innymi rodzicami chorych dzieci? Czy wspieracie się wzajemnie?

        Tak jestem zdania , że trzeba sobie pomagać , rodzice dzieci niepełnosprawnych musza być dla siebie .Irminka ma założony pokoik na forum ludzie serca
        gdzie się nawzajem wspieramy i udzielamy sobie porad . Jeśli mam jakieś adresy darczyńców przesyłam dalej by mogły inne dzieci mieć szanse na dalsze leczenie
        lubię dzielić się z innymi cząstka siebie dlatego powstaje nowy blog dla Irminki , który będzie prowadzony w postaci pamiętnika z życia Irminki chciałabym
        wyrzucić z siebie wszystkie wspomnienia .Podzielić się doświadczeniami i być również wsparciem dla innych rodziców , którzy mam nadzieje , że
        przeczytają nasz pamiętnik

        10)Jakie są Twoje oczekiwania względem przyszłości Irminki?

        Najważniejsze jest dla mnie , żeby tak dalej dzielnie znosiła leczenie .Mam nadzieje , ze wyrosnie na piekna modrą kobietę która będzie tętniła uśmiechem .
        Chciałabym , żeby była jeszcze bardziej samodzielna .Cieszy mnie to , moja mała nieporadna dziewczynka umie pokazać swój charakter , temperament ,
        zasygnalizować swoje potrzeby . Na dzień dzisiejszy jestem z niej dumna i oby tak dalej szła do przodu .Jest cudowna dużo rozumie i najważniejsze nie widać
        po niej choroby .:) Mamy wspaniałych lekarzy ,którzy trzymają ja pod swoimi skrzydłami .Wiem , ze zawsze mogę się zwrócić z rada i pomocą . Chciałabym z
        całego serca podziękować lekarzom za pomoc, wsparcie i opiekę dzięki nim moją córka jest uśmiechnięta i oby zawsze tak było by Irminki uśmiech nigdy nie schodził z
        jej malutkiej drobnej buzi .

        11)Czy jest coś co chciałabyś przekazać rodzicom, którym niedawno urodziło się chore dziecko?

        Kiedy rodzi się chore dziecko świat się przewraca do góry nogami , często nie wiemy co zrobić? jak się zachować ? do kogo się udać ?
        Sama prze to przeszłam ale doświadczenia nauczyły mnie jednego im więcej walczę tym jestem silniejsza .Na początku choroby zawsze jest ciężko ,ale nie
        poddawajmy się walczmy a będziemy silniejsi .Dzisiaj to wiem ważne jest , żeby zachować spokój w tych trudnych chwilach choć to nie łatwe ,ale dziecko
        wyczuwa strach . Trzeba zawsze wierzyć i mieć nadzieje to bardzo ważny czynnik przy leczeniu chorego dziecka I dużo miłości trzeba okazywać a reszta
        już będzie łatwiejsza .dziękuje

        środa, 30 kwietnia 2014

        turnus

        Dzwoniłam do Koszalina i do słupska i w Koszalinie są turnusy dla dzieci bardziej autystycznych ale w słupsku sa turnusy logopedyczne  i mam przesłać dokumentacje małej na maila do nich i będą dobierać terapie indywidualna i też terapie grupowa trzymajcie kciuki  ja uciekam skanować dokumentację i będę wysyłać . Tyle dobrych wiadomości jeszcze dzisiaj dojedzie do nas kolejnych 5 worków zakrętek z przedszkola dziękujemy

        wtorek, 29 kwietnia 2014

        pozwolenie rehabilitacja

        Witam was , nie będę was dłużej trzymać w niepewności , rozmawiałam wczoraj dość długo z naszym kardiologiem i mamy pozwolenie na razie na ćwiczenie nóżek . Rozglądałam się też za turnusem logopedycznym dla Irminki i są w Koszalinie i w słupsku jutro mam zamiar zadzwonić i dopytać o szczegóły . Irminka dzisiaj pracowała na programie komputerowym i całkiem nieźle jej szło    . Po długim weekendzie zapisze ja do stowarzyszenia uśmiech wałcz a dalsze decyzje będą podjęte po kolejnym echo serca w sierpniu

        niedziela, 20 kwietnia 2014

        ludzie serca

        Witajcie Irminka po zabiegu ,już wróciłyśmy do domu ,ale niestety zabieg się nie udał .hej dziewczyny nie miałam czasu napisać i net też slabo chodzil teraz jest ok zabieg trwał ok 1,5 godz zwęzenie jest nadal troszke gradient spadł ciężko mi sie pisze ,narazie ma balonika za pol roku do kontroli raczej ta tetnica sie nie poszeży . Może czekac nas operacja jestem troche rozbita bo żylam nadzieja że jednak może ten zabieg się uda i w trakcie zabiegu byłam bardzo spokojna . Ato była cisza przed burza .Dawno podczas jakiej kolwiek operacji nie byłam taka spokojna . Narazie musimy czekać .Wczoraj ja jeszcze konsultowałam z naszym kardiologiem i muwi że dobrze nie jest .wszystko idzie nie tak jak trzeba .troche się komplikuje.wybaczcie kochane ale musze zostać narazie sama z tym wszystkim ........kochani będe teraz odpisywać wieczorem bo mam więcej czasu jak maluchy śpią nie obrazcie się ale w ciągu dnia mam mały młyn i pogoda ładna na spacery w środe pojedziemy na szczepienie a w poniedziałej po leki bo Irminka ma zwiekszone leki od serduszka .Rozmawiajac z lekarzem ktory robił zabieg muwił że mamy się nie forsować .Od powrotu ze szpitala Irminka ładny ma apetyt ,Jarzynki szpitalne to jednak nie to samo co domowe zupki . Ciesze się że ładnie je ,jest wesola i usmiechnieta .Mysle że szybko pobyt w szpitalu zapomni. :D

        niedziela, 23 marca 2014

        Prawdziwa miłość rodzicielska jest miłością bezwarunkową, a codzienna opieka nad dzieckiem niepełnosprawnym jest aktem szczególnego heroizmu i bezgranicznego ofiarowania.
         
        Rodzic dziecka niepełnosprawnego ma wiele dylematów obcych rodzicom dzieci zdrowych, m. in. w kwestii leczenia, rehabilitacji, wydatków na leki, terapię, sprzęt rehabilitacyjny, barier architektonicznych czy komunikacyjnych, wyboru właściwego przedszkola czy szkoły. Niejednokrotnie matka musi podjąć decyzję o rezygnacji z pracy, by zajęć się opieką nad niepełnosprawnym dzieckiem. W tej bezwarunkowej miłości konieczne są całkowite wyrzeczenia, a postronni nie pojmują tego.
         
        Od połowy minionego tygodnia prawie trzydzieścioro rodziców i ich niepełnosprawnych dzieci koczuje na podłodze jednego z sejmowych korytarzy. Spotykają się albo z obojętnością, albo z chamstwem. Stefan Niesiołowski nazywa koczujących w Sejmie rodziców niepełnosprawnych dzieci „potworami” , a Marszałek Kopacz mija ich przechodząc obojętnie pod ścianą.
         
        Rodzice niepełnosprawnych dzieci nie zamierzają się poddać. Nie zamierzają opuszczać budynku, póki nie spotka się z nimi premier. Są zdeterminowani i słusznie obruszają się, gdy bezduszni adwersarze przypisują im wikłanie dzieci w polityce. Dzień po dzień po dniu dokumentują swe zmagania na Facebooku.
         
        1 stycznia 2014 nie doczekali się ustawy prowadzącej do podwyższenia świadczeń dla opiekunów niepełnosprawnych do poziomu najniższej krajowej. Po raz kolejny Tusk nie dotrzymał słowa!
         
        Zdesperowani rodzice domagają się też szczególnej pomocy państwa w przypadku, kiedy w rodzinie jest przynajmniej dziecko niepełnosprawne, ułatwionego dostępu do lekarzy specjalistów, podwyższenia kwoty renty specjalnej z tytułu niepełnosprawności, darmowych leków podtrzymujących życie i środków zapewniających pielęgnację, bezpłatnych przejazdów z dzieckiem do specjalistycznych klinik, uwzględnienia tzw. „opieki wytchnieniowej” w ramach ustawy o pomocy oraz wsparciu opiekunów. Czy aż musieli znaleźć się tu na podłodze sejmowym korytarzu, by móc walczyć o prawo ich dzieci do godnego, normalnego życia?

        Kilka pieczątek i podpisów zadecydowało, że od wczoraj coś się ruszyło, ale w innym sensie: wprowadzono restrykcje. Nikt z dzieckiem nie może już tu wejść. Zdesperowani rodzice nie poddają się. Zostaną tu, by walczyć aż do końca.

        Autor: Marta Cywińska
        źródło: http://www.prawy.pl/felieton/5370-walczcie-do-konca

        czwartek, 20 marca 2014

        ludzie serca

        Wizyta bardzo fajnie najpierw próbowała pani logopeda z nią pogadać pokazywała jej rożne przedmioty i je nazywała , w ogóle próbowała ja zachęcić czym kolwiek , ale Irminka nie była zbytnio zainteresowana . Na razie będziemy próbować żeby przyzwyczaiła się do logopedki bo tu jest największy problem że mała nie chce współpracować i ucieka z gabinetu . Pracujemy w domu też , będziemy jeździły co tydzień . Dzisiaj byłyśmy na szczepieniu , które kosztowało 75 zł( priorix ) ta szczepionka płatna jest niby łagodniejsza bo coś tam było podejrzenie autyzmu dlatego pani doktor zdecydowała że podamy płatna szczepionkę . Irminka dostała zastrzyk w nóżkę biednej nie mogłam utrzymać tak się szarpała .