http://bajery.net/cursors/hello_kitty2.gif

czwartek, 29 sierpnia 2013

Przepraszam ,że tak długo nie odzywałam się ,ale byłyśmy w Szczecnie . Pojechałyśmy w poniedziałek rano na zastrzyki z immunoglobulin .Droga jak wiadomo była mecząca a tupciuś nie chciała spać ,kiedy dojechałyśmy na miejsce zrobiło się nie ciekawie .Na samym początku pokazałam lekarzowi uszko ropne Irminki okazało się ,że musimy zostać w szpitalu :((((((    . Najgorsze było to ,że byłyśmy nieprzygotowane na oddział bez leków , pieluch mało , mało ciuszków .Pomyślałam i co teraz . Irmince został założony werflon i podłączono kroplówkę z immunoglobulinami  .Tego samego dnia Irminka miała konsultacje laryngologiczną . Pani laryngolog stwierdziła  perforacje ,zapalenie ucha  .Po wizycie u laryngologa podana została druga kroplówka z kiovikiem. Wieczorem Irminka dostała kolejna kroplówkę z antybiotykiem .  Następnego dnia nasza kruszynka zaczęła zwracać  ,nie wiedziałam co się dzieje najpierw duszący ostry kaszel następnie zbierało ją na wymioty .Pobiegłam po lekarza  osłuchowo duszności nie było . Kiedy lekarz poszedł małą znowu zbierało na wymioty i zaczęła zwracać  . Nie zastanawiając się wzięłam ją na ręce i pobiegłam do lekarza ,a Irminka zaczęła zwracać pod gabinetem , lekarz mówił że może być to refluks ,zwracała nam 5 razy ,potem było dobrze już . W kierunku refluksu również będą wykonane badania . W domu tez nam zdarzało się, że  Irminkę miała kaszel i zbierało ja na wymioty ,ale nie zwracała jak dotąd . Dostała leki przeciw wymiotne .   Niestety musimy usunąć koniecznie migdałka i zoperować uszko Irminki .Być może Irminka będzie miała założony dren w uszku ze szpulką.   Zauważyliśmy poprawę wyciek ustąpił po antybiotyku i uszko było suche . Na oddziale spędziłyśmy 3 dni ,Irminka była dzielna jak zawsze mimo ,że pod koniec pobytu bardzo zmęczona ciągłym . Niestety operacja ucha jest raczej nieunikniona ,ale wierze że stan Irminki po zabiegu się poprawi ,ale najpierw eeg głowy i kardiolog echo serduszka .Malutka ma wypisany antybiotyk do domku . Wrócił wyciek z ucha ,ale nieduży ,postanowiłam ją skonsultować ponownie ze Szczecinem pan nasz doktor mówi ,że może mieć wyciek jeszcze ,ale na szczęście jest nieduży . Mam małe urwanie głowy i jestem zabiegana . Tak sobie czasami myślę co nam się jeszcze wydarzy????? ciągle coś  ,musze sobie czasem ponarzekać ,bo to smutne i człowiek jest bezradny kiedy widzi ,że jego dziecko cierpi i nie może mu pomóc sam  i jest zdany na pomoc lekarzy ,bez których nie dalibyśmy wcale  rady .Mimo iż tyle się dzieje ,cieszę się ,ze moje dziecko ma taka fachowa opiekę i ,ze nie jesteśmy same bo mamy w około siebie tylu wspaniałych lekarzy, którzy chętnie niosą pomoc którzy odbierają nocna nasze telefony kiedy coś się dzieje i są zawsze na bieżąca z naszymi schorzeniami ,których nie jest mało .głęboko wierze ,że przyjdzie taki dzień kiedy nad Irminka będzie jeszcze bardziej samodzielna ,a wszystkie troski pójdą w niepamięć  . życzymy miłych snów .

piątek, 16 sierpnia 2013

ludzie serca

Witam .Dzisiaj dostałam tel od pani naszej neurolog i po konsultacji i rozmowie pani doktor stwierdziła ,że u Irminki nie koniecznie może to być padaczka a refluks ,Hmmm jest troszkę pasujących rzeczy do refluksu  u Irminki  i mówiła ,żebyśmy zrobili badania gastrologiczne . Postanowiłam zadzwonić na hematologie zapytać czy robią badania i robią . Będziemy mieli badanie gastrologiczne w celu dalszej diagnostyki .Teraz nie wiem czy to był atak padaczki czy refluks ma Irminka  .Czekamy na badania w celu postawienia diagnozy

piątek, 9 sierpnia 2013

ludzie serca

Witam nasza Irminka nadal na antybiotyku , niestety dalej leci z ucha (smarka) .Wydawało się że jest lepiej .Wczoraj mieliśmy ciężki wieczór a dlatego ,że Irminka leżała na łóżku umyta nakarmiona  i naszykowana do spania  i w pewnym momencie usłyszałam przeraźliwy krzyk pobiegłam do pokoju a nasza Irminka płakała krzyczała jak by ktoś w ciało jej wbił igłę ,i po chwili się uspokoiła . Kiedy poszłam do kuchni naszykować sobie kolacje i zjeść usłyszałam ponownie przeraźliwy krzyk  . Kiedy wbiegłam do pokoju Irminka strasznie krzyczała i obróciła się do ściany .Nie wiedziałam co się dzieje wiec postanowiłam wsiąść ja szybko ,na ręce i przytulić ,ale Irminka tak krzyczała i zrobiła się sztywna prawie ,że z trudem wzięłam ją na ręce i mocno przytuliłam . Irminka zasnęła na chwile mi na rękach i zrobiła się wiotka po ok 1 góra 2 minutach się ocknęła i już było dobrze . Zmartwiłam się bo do tej pory ataków nie było .Skonsultowałam ją z lekarzem i mógł to być atak padaczki niestety .Na razie wydaje się wszystko w porządku .Irminka teraz co prawda śpi,  ale jest uśmiechnięta i wesoła .